Moja bento historia – rozmowa z Ulą z Kuchni na wzgórzu

Malwina
Hummus w lunchboxie

Dzień dobry,

Jeśli śledzicie także blog Filozofia Smaku, to zapewne wiecie, że przed długi czas prowadziłam na nim cykl Moja bento historia. Wpisy w tej serii przygotowują moi goście, którzy opowiadają o swoich doświadczeniami z lunchboxami i bento. Przerzucamy serię na blog Make bento, not war! i od teraz kolejne posty w cyklu będą pojawiać się właśnie tutaj.

Dziś o swojej przygodzie z lunchboxami opowie Wam Ula, autorka bloga Kuchnia na wzgórzu. Bardzo się cieszę, że zgodziła się podzielić z Wami swoimi radami i doświadczeniem.

 

Ulla Pałka, matka doroslych dzieci Karoliny i Michała. Partnerka Jacka, opiekunka 2 suk, 2 psów, 3 kocic i 9 kur 🙂  Kocha gotować, czego efektem jest prowadzony przez nią od ponad 10 lat blog Kuchnia na wzgórzu.

 

 

 

Czy lunchboxy towarzyszą Ci od dawna, czy to może nowy element codzienności?

Od ponad 10  lat codziennie po powrocie z pracy  ruszam do mojej kuchni i mieszam w garach. Ostatnie dwa pandemiczne lata też większościowo pakowałam pudełka i jechałam do pracy.  Ile czasu mi to zajmuje? Staram się, by nie więcej niż 45 minut. Ja po prostu lubię smacznie zjeść i wiedzieć co jem! Takie są moje lunchboxy – w pełni domowe. Nie lubię też diet, które narzucają, co i kiedy mam jeść.

Co najczęściej pakujesz do swoich pudełek?

Drugie śniadanie u mnie to przeważnie owoce z serkiem grani i orzechami. Jakimi owocami? Wszelkie, które znajdę na blacie w kuchni lub zapasy ze słoików, które przygotowuję w trakcie letniego sezonu.  Czasami owoce wymieniam na pomidory ( w sezonie) i wtedy tworzę z tego moją własną miskę szczęścia ( Miska szczęścia na zdrowe drugie śniadanie – Kuchnia na wzgórzu (kuchnianawzgorzu.pl) )

Obiady – staram się żeby było w nich mniej mięsa, ale szczerze, trudno mi to zrobić. Króluje więc kurczak we wszelkich odsłonach.  Co przygotowuję na obiady? Przede wszystkim to, co mi wpadnie do głowy, jadąc z pracy do domu. Tak, przeważnie wtedy myślę o tym, co zrobić na następny dzień. W domu mam zawsze zapasy, ponieważ posiadam dużą zamrażarkę. Czasem kupuję czegoś więcej, a potem mrożę. Z gotowych dań mrożę tylko rosół, owoce w lecie oraz czosnek jesienią.  Czosnek jest podstawą w sumie każdego domowego dania.

W czym zabierasz jedzenie do pracy?

Zdarza się, że są to słoiki, które kocham za łatwość w przenoszeniu. Dwa lata temu ktoś na Fb wrzucił info o pojemnikach składanych jak dawne menażki, tyle że plastikowe, więc lekkie – zakochałam się w nich. Wkładam jedzenie, spinam, wstawiam do plecaka i gotowe. Cudowny dla mnie – tu nawet jak przechylisz, przewrócisz, nic się nie wyleje.

Dzięki grupie Malwiny spełniło się moje marzenie o japońskim pojemniku bento i dostałam taki od współpracowników na urodziny. Ale on jest na specjalne okazje.

Gotowanie #zerowaste 

To dewiza, która towarzyszy mojej kuchni od dawna, więc staram się jak najlepiej wykorzystywać wszystkie składniki i wszystkie zakupy. Zdarza mi się przygotowywać omlety z resztkami z lodówki – i szczerze mówiąc – takie są najlepsze 😊

Co poradziłabyś osobom, które dopiero zaczynają przygodę z pudełkami?

Przede wszystkim odważ się spróbować! Jeśli nie gotujesz codziennie, spisz na kartce, co z prostych dań chciałbyś zjeść w najbliższych dniach. Spróbuj to zaplanować tak, żeby wszystkie składniki od początku do końca wykorzystać (przykład czerwona fasola w puszce, jednego dnia z mięsem mielonym, drugiego dnia muffiny z nimi lub omlet). Pamiętaj nie wyrzucaj i upraszczaj wszystko co się da. Powodzenia!

 

Ulu, dziękuję bardzo za rozmowę!

 

Make bento, not war! ♥

Zostaw po sobie ślad

Ta strona korzysta z plików cookies w celu poprawienia jakości obsługi. Akceptuj Czytaj więcej

Polityka prywatności i plików cookies